Faworyci Eurowizji i polski reprezentant w konkursie
Śledzisz notowania bukmacherów i zastanawiasz się, kto pojedzie z Polski na Eurowizję 2026 do Wiednia? W tym tekście znajdziesz przegląd faworytów, kulisy preselekcji i kontekst całego konkursu. Zobacz, jak na tle konkurencji i kontrowersji wypada polski reprezentant.
Jak wygląda Eurowizja 2026 w Wiedniu?
Jubileuszowa, 70. Eurowizja trafi do Wiednia, a więc do kraju, który od lat buduje silną markę w konkursie i inwestuje w widowisko telewizyjne. Dwa półfinały odbędą się 12 i 14 maja, natomiast wielki finał zaplanowano na 16 maja. W rywalizacji wystartuje 35 państw, co przy okrągłej rocznicy oznacza bardzo gęstą i zróżnicowaną stawkę.
Po przerwie wracają Rumunia, Bułgaria i Mołdawia, a fani kojarzą te kraje z mocno eurowizyjną estetyką, wyrazistymi wokalistami i tanecznymi numerami. Z kolei do finału bez udziału w półfinałach tradycyjnie awansowała Austria jako gospodarz oraz tzw. Wielka Piątka: Niemcy, Włochy, Francja, Wielka Brytania i – teoretycznie – Hiszpania, chociaż ta ostatnia podjęła zupełnie inną decyzję.
Fala bojkotów i jej wpływ na faworytów
W sezonie 2026 dyskusja nie kręci się tylko wokół piosenek. Głośnym tematem stał się bojkot Eurowizji 2026 związany z udziałem Izraela, który prowadzi wojnę z Hamasem. Z konkursu wycofały się Hiszpania, Irlandia, Holandia, Słowenia i Islandia, a więc zarówno kraje z tradycjami w plebiscytach muzycznych, jak i reprezentanci różnych bloków głosujących.
Odejście Hiszpanii – członka Wielkiej Piątki – to poważny cios dla organizatorów i wyraźny sygnał polityczny. Zmienia to także układ sił w głosowaniu, bo każde państwo to osobne punkty, jury, widownia i określone preferencje muzyczne. W dłuższej perspektywie może się okazać, że brak kilku dość silnych graczy otworzy drogę do wysokiego miejsca dla artystów, którzy wcześniej byliby na dalszym planie.
Eurowizja 2026 w Wiedniu to jednocześnie jubileusz, powroty kilku państw i jedna z największych fal bojkotów w historii konkursu.
Jakie są zasady polskich kwalifikacji do Eurowizji 2026?
Polski reprezentant na Eurowizję 2026 zostanie wybrany w ramach Finału Krajowych Kwalifikacji, zorganizowanego przez Telewizję Polską. Program wyemitowano w TVP1, ale nie w formie klasycznego koncertu na żywo, tylko jako audycję z wcześniej nagranymi występami. Nagrania odbyły się 1 marca w studiu, w którym na co dzień powstaje „Jaka to melodia?”.
TVP przyjęła zgłoszenia od 3 do 24 listopada 2025 roku. Na biurko organizatora trafiło aż 173 piosenki, a każda z nich musiała spełniać regulamin EBU: czas trwania do trzech minut oraz brak publikacji przed 1 września 2025. Tym razem zniesiono zakaz informowania o zgłoszeniu, więc wielu artystów chętnie dzieliło się tą informacją w mediach społecznościowych.
Selekcja zgłoszeń i rola jury
Ze 173 propozycji komisja jurorska wybrała najpierw 20 wykonawców zaproszonych na przesłuchania na żywo. Odbyły się one 18 grudnia 2025 roku w Warszawie, a ich celem było sprawdzenie nie tylko samych utworów, lecz także przygotowania scenicznego i stabilności wokalnej artystów. W jury zasiadło 11 ekspertów związanych z branżą muzyczną, Telewizją Polską i mediami niezależnymi.
W składzie komisji znaleźli się m.in. Piotr Klatt, Kamil Kozbuch, dziennikarze muzyczni Damian Sikorski, Michał Hanczak, Konrad Szczęsny z portalu Eurowizja.org oraz Tomasz Lener z OGAE Polska. Po przesłuchaniach wyłoniono 10 finalistów i dwóch rezerwowych. TVP zastrzegła sobie prawo przyznania trzech tzw. kart uczestnictwa z automatycznym awansem do finału, ale z tej opcji nie skorzystała.
Głosowanie widzów i kontrowersje wokół formatu
Głosowanie odbywa się dwuetapowo i ma silnie cyfrowy charakter. W aplikacji TVP VOD od 28 lutego, od godziny 18:00, udostępniono wszystkie konkursowe utwory w formie wideo, razem ze zdjęciami wykonawców. Użytkownik po zalogowaniu może oddać do trzech głosów w formularzu online. Ten etap zakończył się 7 marca o 17:00, tuż przed emisją programu w telewizji.
W trakcie nadawania audycji otwarto także głosowanie SMS. Z jednego numeru można wysłać maksymalnie 20 wiadomości, a linie pozostają czynne do 23:59. Ostateczny zwycięzca został ogłoszony dopiero 8 marca o 10:00 w programie „Pytanie na śniadanie” na antenie TVP2, co wywołało sporo dyskusji o transparentności. Widzowie i media narzekali na skrócenie programu z 65 do 45 minut, brak pełnych wyników tuż po występach i ogólne poczucie chaosu podczas ogłoszenia rezultatów.
- głosowanie online w aplikacji TVP VOD,
- głosowanie SMS podczas emisji programu,
- ogłoszenie zwycięzcy dzień po finale telewizyjnym,
- limit głosów: trzy w sieci i dwadzieścia z jednego numeru telefonu.
Kto jest faworytem polskich preselekcji według bukmacherów?
Po opublikowaniu listy ośmiu finalistów swoje przewidywania opublikowali bukmacherzy, którzy od lat uważnie śledzą polskie preselekcje. W notowaniach wyraźnie prowadzi Alicja Szemplińska, dla której Eurowizja to niemal osobista sprawa. Kursy na jej zwycięstwo wahały się w granicach 1:2,50–1:2,75, co na rynku zakładów oznacza bardzo mocną pozycję startową.
Co ciekawe, Szemplińska przez długi czas była jedyną uczestniczką, która nie zaprezentowała jeszcze swojej piosenki „Pray”. Mimo tego analitycy stawiają na nią z powodu doświadczenia scenicznego, rozpoznawalności i narracji, którą niesie ze sobą jej historia z 2020 roku. Fani widzą w niej artystkę, która ma dokończyć przerwaną misję.
Alicja Szemplińska – niedokończona opowieść Eurowizji
W 2020 roku Szemplińska wygrała krajowe eliminacje i miała reprezentować Polskę w Rotterdamie. Konkurs odwołano z powodu pandemii COVID‑19, a jej utwór nigdy nie zabrzmiał na eurowizyjnej scenie. Trzy lata później wróciła do preselekcji z piosenką „New Home”, lecz zajęła dopiero piąte miejsce. Zwyciężyła wtedy Blanka z przebojem „Solo”.
Dzisiejsze notowania bukmacherskie i zainteresowanie fanów pokazują, że widzowie wciąż pamiętają „niedokończony” start z 2020 roku. Dla wielu obserwatorów powrót Alicji z utworem „Pray” to próba zamknięcia rozdziału, który sześć lat wcześniej skończył się nagle, bez szansy na prawdziwą walkę o punkty.
Najgroźniejsze rywalki i rywale
Według zakładów największą konkurentką Szemplińskiej jest Basia Giewont z piosenką „Zimna woda”. Jej kursy są wyraźnie wyższe, bo zaczynają się w okolicach 1:3,75 i w skrajnych przypadkach sięgają nawet 1:40, ale artystka zbiera pozytywne recenzje za spójny klimat i wyraźnie zarysowaną tożsamość muzyczną. To ważne zwłaszcza na tle eurowizyjnej sceny, gdzie jednorodność stylu pomaga widzom zapamiętać występ.
W dalszej kolejności pojawiają się nazwiska takie jak Piotr Pręgowski z piosenką „Parawany tango” oraz Stasiek Kukulski z anglojęzycznym numerem „This too shall pass”. Ich kursy są mniej atrakcyjne, ale historia Eurowizji nieraz pokazała, że to właśnie występ na żywo, charyzma i pomysł na scenę potrafią odwrócić przewidywania rynku zakładów.
- faworytka bukmacherów – Alicja Szemplińska z „Pray”,
- główna konkurentka – Basia Giewont z „Zimną wodą”,
- kolejni kandydaci – Piotr Pręgowski i Stasiek Kukulski,
- mocne znaczenie ma narracja wokół artysty, nie tylko sama piosenka.
Historia konkursu pokazuje, że kursy bukmacherskie są tylko wskazówką – o ostatecznym wyniku często decydują występy na żywo i emocje widzów.
Jak wypada Polska na tle eurowizyjnych faworytów?
Żeby zrozumieć pozycję polskiego reprezentanta, warto spojrzeć na poprzedni rok, kiedy na scenie w Bazylei wystąpiła Justyna Steczkowska z utworem „Gaja”. Została wybrana w ramach Polskich Kwalifikacji 2025, gdzie głos mieli wyłącznie widzowie. W finale zebrała ponad 31 tysięcy głosów, wyprzedzając duet Sw@da i Niczos o ponad 10 tysięcy.
Steczkowska wróciła na Eurowizję po 30 latach od startu w 1995 roku, ustanawiając rekord przerwy między występami. Jej „Gaja” łączyła różne style i języki, a występ opierał się na wymagającej choreografii. Co istotne, piosenka nie wywindowała Polski w górę tabel bukmacherów, ale znalazła się w ścisłej czołówce ulubionych utworów zagranicznych fanów.
Top faworytów Eurowizji 2025 w notowaniach bukmacherów
Sezon 2025 dobrze pokazuje, jak myślą analitycy firm przyjmujących zakłady. Na kilka tygodni przed finałem za głównego kandydata do zwycięstwa uznano Szwecję z przebojem „Bara bada bastu” w wykonaniu komediowego tria KAJ. Piosenka o saunie, śpiewana w dialekcie Vöra, miała kurs w granicach 1,85–2,00 za postawioną złotówkę.
Za plecami Szwecji plasowała się Austria z wokalistą JJ i numerem „Wasted Love”, który łączył pop z elementami klasycznymi. Kursy krążyły w okolicach 4,40–4,50. Trzecie miejsce w typowaniach zajmowała Louane z Francji z balladą „Maman”, której notowania osiągały poziom 8,00–9,00.
| Kraj | Artysta i utwór | Przykładowy kurs |
| Szwecja | KAJ – „Bara bada bastu” | 1,85–2,00 |
| Austria | JJ – „Wasted Love” | 4,40–4,50 |
| Francja | Louane – „Maman” | 8,00–9,00 |
| Holandia | Claude – „C’est la vie” | 9,00–15,00 |
| Izrael | Juwal Rafael – „New Day Will Rise” | 11,00–13,00 |
W szerokiej czołówce mieścili się też: Claude z Holandii, Juwal Rafael z Izraela, Erika Vikman z Finlandii, Red Sebastian z Belgii, Adonxs z Czech, Tommy Cash z Estonii czy duet Shkodra Elektronike z Albanii. To pokazuje, że bukmacherzy biorą pod uwagę zarówno mocne wokale i popowe refreny, jak i lokalny koloryt czy czynnik „historii do opowiedzenia”.
Jak na tle tego wszystkiego wygląda Polska?
W 2025 roku kurs na zwycięstwo Justyny Steczkowskiej wahał się od 100,00 do 250,00, w zależności od operatora. Tak wysokie wartości sugerowały, że analitycy nie spodziewają się triumfu, ale w ich oczach Polska mogła celować w top 10, a nawet w górną część tabeli półfinału. Serwisy bukmacherskie proponowały też zakłady specjalne na miejsce w pierwszej trójce półfinału czy pierwszej dziesiątce finału.
Ten przykład dobrze obrazuje obecną pozycję naszego kraju. Polska często nie jest typowana na bezpośredniego zwycięzcę, ale przy dobrej piosence, scenografii i wsparciu widzów potrafi zawalczyć o wysoką lokatę. To właśnie ten margines nadziei sprawia, że każdy sezon preselekcji przyciąga tak wielu fanów.
Czy Polska na pewno wystartuje i co na to fani?
Choć TVP oficjalnie potwierdziła udział w 70. Konkursie Eurowizji i organizację finału selekcji, wcześniej pojawiały się wątpliwości związane z finansami. Telewizja publiczna mierzy się z trudną sytuacją budżetową, medialne doniesienia mówiły nawet o rezygnacji z konferencji ramówkowej i skromniejszej jesiennej ofercie programowej. To budziło pytania, czy stacja udźwignie koszt uczestnictwa w Eurowizji.
System zgłaszania udziału w konkursie jest dwuetapowy. Nadawcy do połowy września deklarują chęć startu, a do połowy października mogą się jeszcze wycofać bez opłat. Dzięki temu EBU może wyliczyć, ile każde państwo powinno zapłacić. W przypadku Polski stawka jest wysoka, bo TVP to jeden z większych płatników spoza Wielkiej Piątki. Gdyby nasz nadawca zrezygnował, koszty innych – zwłaszcza biedniejszych – mogłyby wzrosnąć i wywołać kolejną falę rezygnacji.
Polscy fani podchodzą do tego z dystansem. Wielu z nich deklaruje, że na Eurowizję jeździ już nie tylko „dla Polski”, ale dla atmosfery całego konkursu, spotkań z innymi kibicami i samego miasta-gospodarza. W przypadku Wiednia to szczególnie atrakcyjny kierunek – łatwy dojazd, bogata oferta kulturalna i wysoka jakość organizacji wydarzeń muzycznych.